Ardbeg – bliskie spotkania

Destylarnia Ardbeg to dla mnie indywiduum. Zapewne ze względu na dość burzliwą historię najnowszą (m.in. zamknięcie w latach 1981-89, ograniczanie załogi i produkcji przed i po okresem zamknięcia) musieli pójść w trochę inną stronę niż większość marek, które jako produkty ekskluzywne i niecodzienne proponują długo starzone, dojrzałe destylaty.
Ardbeg prawdopodobnie tak nie może, bo ich nie ma (lub ma mało). Pojawia się w sprzedaży jedynie wersja 25letnia, a w 2006 roku wydano krótką serię 261 butelek destylatu z 1965 i to chyba tyle, jeśli chodzi o starsze roczniki.
Ale to nic - po 1997 roku i przejęciu przez koncern Glenmorangie, destylarnia wraca na rynek się wielkim stylu! Trzonem jest świetna, wielokrotnie nagradzana, wersja 10letnia - usmolona, torfowa i dymna, a jednocześnie owocowa i doskonale zbalansowana. Z drugiej strony Ardbeg uracza nas awangardowymi mieszankami różnych beczek jak Rollercaster, Blasda, Uigeadail, Still Young, Corryvreckan czy Supernova. A każda z nich - no age
Zawsze byłem ciekaw jak im to wyszło, a znając tylko wersję 10letnią, spodziewałem się podobnych smolno-torfowych maltów. No i w końcu miałem niewątpliwą przyjemność spróbować wersji Blasda i Uigeadail:
Ardbeg Uigeadail: czapki z głów!
Uigedail to niebanalna mieszanka maltów dojrzewających w beczkach po sherry i piewrszy oraz drugi raz używanych beczek po bourbonie. Podobnie jak wersja 10letnia nie jest filtrowany na zimno. To bardzo złożony i dostojny vatting o wysokiej zawartości alkoholu - 54.2%. Szybko pozwala on zmienić błędny pogląd, że bogactwo aromatów pochodzi tylko z długiego czasu leżakowania.
Zapach: Na tle torfu wyczuwalne są delikatniejsze zapachy: kwiaty, herbatniki, miód i wanilia. Z bliska ostrzejsze nuty gorzkiej czekolady i jodu.
Smak: Bardzo gładka na języku. Migdały, miód, po chwili dymna i słonawa.
Finisz: Złożony w smaku, posmak podobny do tego po sherry złączony z posmakiem miodu.
Blasda znaczy sweet and delicious
Tutaj mamy do czynienia z trunkiem zupełnie odbiegającym od stylu destylarni. Wydana w 2008 roku, trzykrotnie słabiej torfowana od wersji Ardbeg 10yo, Blasda zachwyca delikatnością i wykwintnością. Gorzelnicy odsłaniają tutaj mnogość smaków i zapachów, które poza dymem oferuje Islay.
Zapach: Miód lipowy, herbatniki, wanilia
Smak: Delikatna, oleista faktura. Złożony i bogaty bukiet: miód i herbatniki, wanilia, suszone owoce, bardzo delikatnie słodowo - torfowa
Finisz: Oleisty słodki, wyczuwalna wanilia i cynamon
Byliśmy zachwyceni. Te dwie małe szklanki wprowadziły nasz wykwalifikowany zespół testujący w stan euforycznego zadowolenia. Uigeadail utwierdza w przekonaniu, że Islay to właśnie to, ale delikatna Blasda pokazuje za chwilę, żeby nie wpadać w "dymną pułapkę".
Gdybym miał zrobić ranking najlepszych whisky, jakie piłem, te dwie byłyby z pewnością w pierwszej piątce. Nie jestem jednak pewien co do kolejności...
Opisywane wersje są dość drogie jak na no-age, zapewniam jednak, że to byłoby dobrze wydane 50 funtów. Z wielką niecierpliwością i czekam degustacje innych Ardbegów, poprzeczka podniesiona jest jednak bardzo wysoko
Ten post napisany od razu po degustacji byłby z pewnością bardziej przeegzaltowany, więc z jego napisaniem wstrzymywałem się prawie miesiąc. Chyba wciąż nie udaje mi się tego opanować
Lipiec 23rd, 2010 - 13:01
ardbeg jest cudowna.. wraz z laphroaigiem depcza po pietach lagavulinowi..
pozycja obowiazkowa dla kazdego alkofana..