23maj/102

Degustacja: Ben Nevis 10yo

Ha! Destylarnię Ben Nevis omijałem za każdym razem szerokim łukiem - toż to ci, którzy nie częstują po tourze swoim singlemaltem, a blendem! To ci, którzy mają takie dziwne, brzydkie alembiki! To także Ci, do których przychodzą tylko zagubieni turyści z deptaku w Fort William! Tam nie może być dobrej whisky!

Mijając ją kolejny raz przedwczoraj postanowiłem spróbować ich wyrobów - tak dla świętego spokoju i potwierdzenia moich nieomylnych (a jakże) osądów. Tego samego dnia, w pięknych okolicznościach zachodu słońca na łączce w Callander, zawartość 50ml buteleczki "Ben Nevis Single Malt 10yo" trafiła do mojego podróżnego glencairna.

"- Intrygująca barwa" - pomyślałem oglądając zawartość szklanki w kolorze mahoniu. "- Na pewno barwią karmelem jak diabli". Następnie powąchałem - i moje zmarszczone brwi uniosły się w wyrazie zdumienia:

Zapach: Mieszanka zapachu gorzkiej czekolady, miodu, herbatników, następnie owoców. Z drugiej strony delikatne nuty dymu i jodu.
"Orzech włoski i makowiec mojej mamy" - dorzuciła Marta

I już wiedziałem, że byłem w wielkim błędzie a moja niechęć do Ben Nevis była zupełnie nieuzasadniona. Przyszedł czas na próbę smaku, i tutaj również czekało mnie zaskoczenie:

Smak:
Aksamitna faktura. Słodki, intensywny smal lekarstw, guma do żucia (!), na czubku języka kwiatowy, na podniebieniu orzechy.

Czegoś takiego jeszcze nie piłem. Pozostał finisz:

Finisz:
Orzechy, ciasto, posmak suszonych owoców.

Biję się w pierś - "Ben Nevis 10yo" jest ciekawą whisky, do której z chęcią wrócę. Ma złożony, naprawdę nietypowy smak, przyjemną, oleistą fakturę i to mimo młodego wieku. Bardzo miłe zaskoczenie.

Pójdę nawet następnym razem na tour do destylarni zobaczyć jak ją robią i po raz kolejny napiję się średniego blendu "Dew of Ben Nevis" - tym razem nie spod lady (ukłon w stronę miłego pana zza baru, któremu nie przeszkadza odmienne zdanie szefa i to, że destylarnia nie ma "pub licence").

Marcin Górecki
Komentarze (2) Trackbacks (0)
  1. Spróbowałeś, i chwała Ci za to. Kiedy zaczniesz organizować wycieczki do takich wytwornych miejsc?

  2. Żaden problem! Jeśli tylko będzie zainteresowanie, to coś wymyślimy. Jeśli liczba chętnych będzie rosła tak jak popularność tego bloga – taki wyjazd mógłby się odbyć całkiem niedługo. Wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji na maila :D ?


Dodaj komentarz


Brak trackbacków.