Degustacja: Lagavulin 1993 Distillers Edition
"Lagavulin is always a good choice" - tak powiedział pewien miłośnik whisky, który stał obok mnie gdy zawahałem się w sklepie w Edynburgu sięgając po butelkę z powyższego zdjęcia.
Mam przyjemność opisać prawdziwą whisky przez duże W : Lagavulin 1993 Distillers Edition. Butelkowana w 2009 roku, a więc po 16 latach (na rynku jest już wersja 17letnia - bottling 2010). Dojrzewająca w beczkach po bourbonie i sherry z winorośli Pedro Ximenez, producent zapewnia, że whisky zyskuje dzięki temu specyficzną słodycz. Przyjemna herbaciana barwa.
Zapach: Złożony i przyjemny. Z dala delikatna woń suszonych owoców, mocny dym, zapach lekarstw i pieprz ziołowy. W miarę zbliżania się do kieliszka wyczuwamy orzechy, a potem jod - zapach morza, który staje się bardzo wyraźny - wręcz słony, po dodaniu wody. Wtedy zaczyna być wyczuwany także karmel. Wszystko to na tle sherry.
Smak: Słodko-gorzki, antyseptyczny, dymny, orzechowy. Faktura średnio gładka.
Finisz: Długi, gorzki, torfowy i słodowo-owocowy.
Jak zatem wybrać między Lagavulin 16yo a Lagavulin 1993 DE? Polecam przeczytać opis degustacji tej pierwszej - pisałem o niej w kwietniu. A aby jeszcze bardziej zamącić tym co się głowią nad wyborem, zacytuję fragment edinburghwhiskyblog.com :
"Lagavulin 16 is perfection itself and Distillers Edition is perfection with extension, what would you rather have?"
A człowiekowi ze sklepu odpowiedziałem wtedy: "Indeed" i poszedłem szybko do kasy.
ps. Wielkie podziękowania dla mojej żony, która jest bezpośrednim sponsorem tego wpisu

