Relaks z Whisky
Marcin MakowskiJest pewna majestatyczność w Whisky, która sprawia, że do picia jej podchodzę z pewnym ceremoniałem. Pomijam tu oczywistości w postaci Glencairna zamiast Tumblera, szklanego krążka (który o dziwo nie zawsze jest w zestawie ze szklanką) czy też pojemnika z wodą do rozcieńczenia i wydobycia zapachu z trunku. Jest to bowiem zaledwie wstęp. Zatem jak można pić whisky?
5 miejsc, w których lubię kupować whisky
Marcin GóreckiWhisky, jak wszystko co dobre, szybko się kończy. Od czasu do czasu sięgamy więc po nową butelkę, płacąc za nią nierzadko poważny procent miesięcznego budżetu. Przy drogich zakupach rozbieżności w cenach różnych sklepów potrafią stanowić wartość średniej klasy blenda. A jak wiadomo nikt nie lubi przepłacać.
Trudnością przy zakupach jest także dostępność single maltów. Nie pojawiają się zazwyczaj one w zwykłych sklepach monopolowych (wyjątkiem jest Glenfiddich). To nawet dobrze, bo szkoda, by wśród klienteli "nocnego" znalazł się jakiś początkujący "label drinker" z grubszym portfelem i zmieszał z colą np. Port Ellen (ale oczywiście jako koneser - tylko z colą light
).
Na pewno znajdziemy malty na stoiskach dużych marketów. Znajdziemy tu zazwyczaj w okolicy wielkich regałów z Johny Walkerem czy Ballantinesem kilka wersji podstawek różnych destylarni - ale dla wprawionych to żadna gratka.
Większy wybór zastaniemy w sklepach z alkoholem typu "Wina świata" etc. Tutaj znajdziemy pewnie trochę butelek z zawartością starszą niż 12 lat, czasem jest już w czym wybierać. Jest jednak jedno ale... . Zawsze, gdy odwiedzam taki sklep mam wrażenie, że single malty traktowane są tam jako niechodliwy towar luksusowy. A towar luksusowy to taki, który nie tylko jest dobrej jakości, ale też nabywa się go w atmosferze niezwykłości. W Polsce oznacza to niestety najczęściej tylko wysoki narzut sklepu. I wracamy do akapitu pierwszego.
Więc gdzie kupować whisky? Oto moje typy:
1. Internet
Za zakupami w sieci przemawiają niskie ceny i duży wybór. Jeśli chcesz kupić jakąś rzadką edycję, obsługa sklepu z chęcią ją dla ciebie sprowadzi. Możesz także zamówić bezpośrednio u producenta.
Wielkim plusem jest też istnienie sklepów, które robią miniaturki rzadkich bottlingów (np. londyński Master of Malt). Można więc za stosunkowo niewielkie pieniądze spróbować czegoś bardzo ekskluzywnego.
Minusem jest fakt wysyłki. Ponieważ nie lubię, gdy moja whisky jeździ z rzucającym paczkami kurierem, w przypadku polskich sklepów staram się wybierać odbiór osobisty - kupuję więc tylko w sklepach do których mam niedaleko lub po drodze.
2. Hipermarkety
Jednak. Mają zazwyczaj najniższe ceny, a zawsze dobrze mieć w barku jakieś Glenmorangie, lekkiego Glena Granta czy Dalmore. Zapominamy tutaj o jakimkolwiek klimacie. Kasjerka nienawidzi Cię, bo kupujesz butelkę za 1/4 jej wynagrodzenia.
3. Sklepy wolnocłowe na lotniskach
Nie płacić za nasze hobby podatku - piękna sprawa! To poniekąd powrót do korzeni - wszak właściciele destylarni i smugglerzy też unikali płacenia akcyz. Teraz można to robić w majestacie prawa
. Kolejny plus stref "Duty free" to objętość butelek - często zamiast standardowego 0,7l spotykamy 1l.
Najlepiej wyposażony sklep z whisky jaki widziałem jest na lotnisku w Edynburgu. Jak na stolicę kraju whisky przystało, ma fachową obsługę, promocje i degustacje. Ceny oczywiście przystępne.
Tych, którzy się spodziewają podobnego miejsca w innych portach lotniczych Szkocji muszę tutaj przestrzec - na Prestwick sklep dostępny po odprawie jest wyjątkowo biedny - lepszy znajduje się tam poza strefą wolnocłową - przed zakupem częstują i mają fajną obsługę. Nie sprawdziłem lotniska w Glasgow.
4. Destylarnie
Najbardziej lubię robić zakupy bezpośrednio w destylarniach. Są świetnie wyposażone w destylaty swojej marki, często można przed kupnem sprawdzić malta na degustacji, a ceny są przystępne. Do tego dochodzi często niezwykła atmosfera po skończonej przed chwilą pogawędce z przewodnikiem, wizytą w magazynie, albo nawet rozmowie z blenderem (i to są właśnie "luksusowe okoliczności"). Minus - brak whisky innych marek lub z innych koncernów. Ale kto by o to dbał, lepiej wracaj na degustację, albo idź pytać przewodnika z jakiego drewna jest kadź fermentacyjna
.
5. Sklepik w Scotch Whisky Experience w Edynburgu
Tylko tutaj zobaczymy jedną z 30 butelek 58-letniej Dalmore Selene - mariażu dwóch beczek napełnionych w 1951 roku. Na wystawie jest też kilka innych perełek, ale nas interesuje raczej bogaty wybór "normalnych" destylatów, sporo miniaturek 0.2l i 0.05l i trochę gadżetów. W dobrze zaopatrzonym barze w tym samym budynku można dokonać degustacji przed zakupem niemalże wszystkiego co oferuje sklep (jest oczywisty wyjątek) . I jeszcze jeden plus tego miejsca - po wyjściu przed budynek edynbuski zamek po lewej
.
Zachęcam wszystkich czytelników do uzupełniania treści artykułu komentarzami - podzielcie się wiedzą gdzie warto się zaopatrywać.
