23maj/102

Degustacja: Ben Nevis 10yo

Marcin Górecki

Ha! Destylarnię Ben Nevis omijałem za każdym razem szerokim łukiem - toż to ci, którzy nie częstują po tourze swoim singlemaltem, a blendem! To ci, którzy mają takie dziwne, brzydkie alembiki! To także Ci, do których przychodzą tylko zagubieni turyści z deptaku w Fort William! Tam nie może być dobrej whisky!

Mijając ją kolejny raz przedwczoraj postanowiłem spróbować ich wyrobów - tak dla świętego spokoju i potwierdzenia moich nieomylnych (a jakże) osądów. Tego samego dnia, w pięknych okolicznościach zachodu słońca na łączce w Callander, zawartość 50ml buteleczki "Ben Nevis Single Malt 10yo" trafiła do mojego podróżnego glencairna.