anCnoc Vintage 1998
Marcin MakowskiDestylarnia z Knockdhu właśnie wydała nową edycję znanej marki whisky anCnoc.
Przechowywana w dębowych beczkach po burbonie i sherry limitowana edycja liczy jedynie 850 egzemplarzy. Po zakupie butelki kosztującej jedyne 50 funtów możemy oczekiwać słodkiego zapachu z wyczuwalną w tle nutą miodu i cytryny na pierwszym planie. Bursztynowy kolor z lekkim odcieniem żółtego jest wynikiem butelkowania whisky w lutym tego roki w naturalnej postaci - bez filtracji na chłodno (która dla innych whisky odbywa się zazwyczaj w temperaturze bliskiej 0 stopniu Celsjusza) i w oryginalnym kolorze. Smak jaki oferuje nam ten Single Malt to delikatny słodki początek, apetyczne owoce i długi gładki finish.
O Old Pulteney 21, whisky roku 2012 i Jimie Murrayu
Marcin Górecki
Z małym opóźnieniem, ale za to bardzo radośnie informuję, że za najlepszą whisky na świecie w roku 2012 wybrany został lubiany przez nas Old Pulteney 21yo. Odznaczony został również jako Scotch Whisky of the Year, Single Malt (Multiple Casks) of the Year i
Single Malt (16‐21 Years) of the Year.
Nagroda World Whisky of the Year przyznawana jest od 2003 roku przy okazji corocznych wydań książki Jim Murray’s Whisky Bible. Old Pulteney jest drugą szkocką destylarnią, której została przyznana - w poprzednich kilka razy odznaczony został Ardbeg z doskonałą Uigeadail i przepotężną Supernovą 2010 ("(....)you can never say you know whisky until you’ve tried the new Supernova" -E.W.B.). 21yo jest stałym, nielimitowanym produktem z Wick i uzyskała wysoką notę 97.5.
Co ocenia Jim Murray?
Na notę składają się 4 kryteria, każde odznaczane od 1 do 25 : smak, zapach, finisz i "balance" - czyli "zrównoważenie", czy też "wyważenie". Wydaje mi się, że może ciężko zrozumieć o co z ty wyważaniem chodzi, jeśli nie próbowało się OP 21yo (ok, jest jeszcze co najmniej kilka whisky, które też mają świetny "balance", ale po wypicie OP21yo to jest pierwsze słowo, które ciśnie się na usta). A więc do dzieła!
Tasting notes tej edycji i więcej o produktach z najdalej położonej na północ destylarni w mainlands znajdziecie tutaj : Wieczór z Old Pulteney
Ja wracam do mojego glencairna z którego ścianek właśnie spływa World Whisky 2012 (Lucky me!), a Wam polecam wypełnić szkło tym samym, lub równie dobrą w mojej ocenie edycją OP 17yo, lub "morską" OP 12yo. Albo lejcie co tam w barku jeszcze pysznego macie
WhiskEy z CoolEy – smakołyki z Irlandii
Marcin Górecki
Irlandia w porównaniu ze Szkocją to destylarniowa pustynia. Bardzo duża część znanych nam whiskey z IE pochodzi z dwóch dużych zakładów - Middleton i wspomnianego Bushmills. Jest jednak jeszcze trzeci producent o którym nie wolno zapomnieć - jest to marka Cooley.
Co można zrobić z Johnnie Walker Red Label
Marcin Górecki- Hej, stary! W sklepie "niewielki chrząszcz o owalnym i wypukłym ciele w kropki" jest promocja na Red Label - powiedział Łukasz.
Powtarzając sobie, że "przecież nie jest taka zła", zakupiłem 0.5l tegoż trunku, rzeczywiście, w bardzo przystępnej cenie. Razem z Łukaszem przypomnieliśmy sobie jednak szybko, że nie chcemy tego pić straight, a drinki z whisky raczej nam nie w głowie. Powstał problem - co zrobić z resztą butelki, do której spożycia nikt się nie kwapi?
Wieczór z Old Pulteney
Marcin Górecki"- Rojal mejl do ciebie" - w piątkowy poranek portierka w mojej firmie wręczyła mi kopertę dziwnie się krzywiąc. W środku znalazłem jeszcze ciepłą próbkę Old Pulteney WK 209 (do sprzedaży trafi w marcu/kwietniu), która zasiliła flotyllę spod szyldu O.P. w moim barku. Dziś postanowiliśmy uporać się z tym wszystkim, na stół trafiły regularne wersje Old Pulteney 12yo, 17yo, 21yo i jedna edycja (bardzo) specjalna - wspomniany WK 209.
W tej kolejności są uwidocznione na tytułowym zdjęciu, odpowiednio od lewej. Zacznijmy od najmłodszych:
Old Pulteney WK 209 "Good Hope"
No age dojrzewający tylko w beczkach po oloroso sherry (co znakomicie widać na zdjęciu i bardzo czuć w smaku). Ciekawostką jest pochodzenie jej nazwy - to numer burtowy i nazwa jednego z kutrów z miejscowości Wick, w pobliżu której znajduje się destylarnia. Marka Old Pulteney pretenduje do miana najbardziej morskiej whisky i mocno zaznacza marynistyczne powiązania - choćby jak obecność kutrów na etykietach czy nazwy wersji specjalnych pochodzące właśnie od nazw jednostek z pobliskiego portu rybackiego. "Good hope" to 9600 litrowych butelek, które dostać będzie można w sklepach wolnocłowych na lotniskach i bardzo rekomenduję nabycie jednej z nich. Oto noty:
Glenfarclas 10yo
Marcin GóreckiWhisky zimą
Nikt nie zaprzeczy, że zima w ostatnich dniach jesieni pokazuje na co ją stac. Taka aura skłania do wypełniania szklanki mocno torfowymi, ciężkimi i złożonymi maltami z Islay. Jednak gdzieś tam między rozgrzewającym Lagavulinem i ziemistym Bowmorem znalazł się w moim szkle podstawowy produkt destylarni Glenfarclas. I muszę przyznac, że nie dośc, że był nie przerywnikiem, a bohaterem tego (jeszcze) jesiennego wieczora, to chyba na stałe zastąpi w moim barku nazbyt lekkie, speysidowe malty spod znaku Glenlivet czy Glen Grant.
Najlepsza Whisky – ISC 2010
Marcin MakowskiISC (International Spirits Chalange) to wysoce prestiżowe zawody, odbywające się corocznie w Londynie. W trakcie ISC ocenia się wiele różnych gatunków alkoholi z całego świata, ja oczywiście skupię się tutaj na Whisky. Przewodniczącym tej kategorii już od wielu lat w tej imprezie jest John Ramsay. Dla tych, którzy nie wiedzą, ten pan jest przedstawicielem takich marek jak The Macallan czy Highland Park.
Relaks z Whisky
Marcin MakowskiJest pewna majestatyczność w Whisky, która sprawia, że do picia jej podchodzę z pewnym ceremoniałem. Pomijam tu oczywistości w postaci Glencairna zamiast Tumblera, szklanego krążka (który o dziwo nie zawsze jest w zestawie ze szklanką) czy też pojemnika z wodą do rozcieńczenia i wydobycia zapachu z trunku. Jest to bowiem zaledwie wstęp. Zatem jak można pić whisky?
5 miejsc, w których lubię kupować whisky
Marcin GóreckiWhisky, jak wszystko co dobre, szybko się kończy. Od czasu do czasu sięgamy więc po nową butelkę, płacąc za nią nierzadko poważny procent miesięcznego budżetu. Przy drogich zakupach rozbieżności w cenach różnych sklepów potrafią stanowić wartość średniej klasy blenda. A jak wiadomo nikt nie lubi przepłacać.
Trudnością przy zakupach jest także dostępność single maltów. Nie pojawiają się zazwyczaj one w zwykłych sklepach monopolowych (wyjątkiem jest Glenfiddich). To nawet dobrze, bo szkoda, by wśród klienteli "nocnego" znalazł się jakiś początkujący "label drinker" z grubszym portfelem i zmieszał z colą np. Port Ellen (ale oczywiście jako koneser - tylko z colą light
).
Na pewno znajdziemy malty na stoiskach dużych marketów. Znajdziemy tu zazwyczaj w okolicy wielkich regałów z Johny Walkerem czy Ballantinesem kilka wersji podstawek różnych destylarni - ale dla wprawionych to żadna gratka.
Większy wybór zastaniemy w sklepach z alkoholem typu "Wina świata" etc. Tutaj znajdziemy pewnie trochę butelek z zawartością starszą niż 12 lat, czasem jest już w czym wybierać. Jest jednak jedno ale... . Zawsze, gdy odwiedzam taki sklep mam wrażenie, że single malty traktowane są tam jako niechodliwy towar luksusowy. A towar luksusowy to taki, który nie tylko jest dobrej jakości, ale też nabywa się go w atmosferze niezwykłości. W Polsce oznacza to niestety najczęściej tylko wysoki narzut sklepu. I wracamy do akapitu pierwszego.
Więc gdzie kupować whisky? Oto moje typy:
1. Internet
Za zakupami w sieci przemawiają niskie ceny i duży wybór. Jeśli chcesz kupić jakąś rzadką edycję, obsługa sklepu z chęcią ją dla ciebie sprowadzi. Możesz także zamówić bezpośrednio u producenta.
Wielkim plusem jest też istnienie sklepów, które robią miniaturki rzadkich bottlingów (np. londyński Master of Malt). Można więc za stosunkowo niewielkie pieniądze spróbować czegoś bardzo ekskluzywnego.
Minusem jest fakt wysyłki. Ponieważ nie lubię, gdy moja whisky jeździ z rzucającym paczkami kurierem, w przypadku polskich sklepów staram się wybierać odbiór osobisty - kupuję więc tylko w sklepach do których mam niedaleko lub po drodze.
2. Hipermarkety
Jednak. Mają zazwyczaj najniższe ceny, a zawsze dobrze mieć w barku jakieś Glenmorangie, lekkiego Glena Granta czy Dalmore. Zapominamy tutaj o jakimkolwiek klimacie. Kasjerka nienawidzi Cię, bo kupujesz butelkę za 1/4 jej wynagrodzenia.
3. Sklepy wolnocłowe na lotniskach
Nie płacić za nasze hobby podatku - piękna sprawa! To poniekąd powrót do korzeni - wszak właściciele destylarni i smugglerzy też unikali płacenia akcyz. Teraz można to robić w majestacie prawa
. Kolejny plus stref "Duty free" to objętość butelek - często zamiast standardowego 0,7l spotykamy 1l.
Najlepiej wyposażony sklep z whisky jaki widziałem jest na lotnisku w Edynburgu. Jak na stolicę kraju whisky przystało, ma fachową obsługę, promocje i degustacje. Ceny oczywiście przystępne.
Tych, którzy się spodziewają podobnego miejsca w innych portach lotniczych Szkocji muszę tutaj przestrzec - na Prestwick sklep dostępny po odprawie jest wyjątkowo biedny - lepszy znajduje się tam poza strefą wolnocłową - przed zakupem częstują i mają fajną obsługę. Nie sprawdziłem lotniska w Glasgow.
4. Destylarnie
Najbardziej lubię robić zakupy bezpośrednio w destylarniach. Są świetnie wyposażone w destylaty swojej marki, często można przed kupnem sprawdzić malta na degustacji, a ceny są przystępne. Do tego dochodzi często niezwykła atmosfera po skończonej przed chwilą pogawędce z przewodnikiem, wizytą w magazynie, albo nawet rozmowie z blenderem (i to są właśnie "luksusowe okoliczności"). Minus - brak whisky innych marek lub z innych koncernów. Ale kto by o to dbał, lepiej wracaj na degustację, albo idź pytać przewodnika z jakiego drewna jest kadź fermentacyjna
.
5. Sklepik w Scotch Whisky Experience w Edynburgu
Tylko tutaj zobaczymy jedną z 30 butelek 58-letniej Dalmore Selene - mariażu dwóch beczek napełnionych w 1951 roku. Na wystawie jest też kilka innych perełek, ale nas interesuje raczej bogaty wybór "normalnych" destylatów, sporo miniaturek 0.2l i 0.05l i trochę gadżetów. W dobrze zaopatrzonym barze w tym samym budynku można dokonać degustacji przed zakupem niemalże wszystkiego co oferuje sklep (jest oczywisty wyjątek) . I jeszcze jeden plus tego miejsca - po wyjściu przed budynek edynbuski zamek po lewej
.
Zachęcam wszystkich czytelników do uzupełniania treści artykułu komentarzami - podzielcie się wiedzą gdzie warto się zaopatrywać.
Degustacja: Lagavulin 1993 Distillers Edition
Marcin Górecki"Lagavulin is always a good choice" - tak powiedział pewien miłośnik whisky, który stał obok mnie gdy zawahałem się w sklepie w Edynburgu sięgając po butelkę z powyższego zdjęcia.
Mam przyjemność opisać prawdziwą whisky przez duże W : Lagavulin 1993 Distillers Edition. Butelkowana w 2009 roku, a więc po 16 latach (na rynku jest już wersja 17letnia - bottling 2010). Dojrzewająca w beczkach po bourbonie i sherry z winorośli Pedro Ximenez, producent zapewnia, że whisky zyskuje dzięki temu specyficzną słodycz. Przyjemna herbaciana barwa.
Zapach: Złożony i przyjemny. Z dala delikatna woń suszonych owoców, mocny dym, zapach lekarstw i pieprz ziołowy. W miarę zbliżania się do kieliszka wyczuwamy orzechy, a potem jod - zapach morza, który staje się bardzo wyraźny - wręcz słony, po dodaniu wody. Wtedy zaczyna być wyczuwany także karmel. Wszystko to na tle sherry.
Smak: Słodko-gorzki, antyseptyczny, dymny, orzechowy. Faktura średnio gładka.
Finisz: Długi, gorzki, torfowy i słodowo-owocowy.
Jak zatem wybrać między Lagavulin 16yo a Lagavulin 1993 DE? Polecam przeczytać opis degustacji tej pierwszej - pisałem o niej w kwietniu. A aby jeszcze bardziej zamącić tym co się głowią nad wyborem, zacytuję fragment edinburghwhiskyblog.com :
"Lagavulin 16 is perfection itself and Distillers Edition is perfection with extension, what would you rather have?"
A człowiekowi ze sklepu odpowiedziałem wtedy: "Indeed" i poszedłem szybko do kasy.
ps. Wielkie podziękowania dla mojej żony, która jest bezpośrednim sponsorem tego wpisu




